Na jednej z wielu ciasnych uliczek stał dom. Duży, kanciasty i jeszcze nieotynkowany dom z białej cegły. Głos młodej kobiety, wysoki, przeciągły i smutny, odbijał się echem po niewykończonych wnętrzach i wypełniał szczelnie każdy kąt. Całymi dniami wypływał z otwartych na ogród okien.
...Wymyśliłam Cię na jedną, jedną noc...
...Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
i tam są wszyscy, a naprzeciw ty...
W najdalszym kącie swojego pokoju mała, ciemnowłosa dziewczynka rozpaczliwie pociągała nosem. Nie rozumiała jeszcze dobrze znaczenia tych słów, przeczuwała je tylko.
wloczykij 2012-01-22 16:26:06 skomentuj (0)

